czwartek, 20 czerwca 2013

ważna informacja

jak zapewne zauważyliście od piątku nic nie napisałam. To za sprawą szkoły. Codziennie ćwiczymy układ taneczny na pokaz który odbędzie się na zakończeniu roku szkolnego. To dla mnie bardzo ważne, nie mogę opuszczać treningów. Ale obiecuję że jak treningi się skończą (wtorek lub środa) napiszę zaległy rozdział.

xx Ola

piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział trzeci : To dopiero początek...

Rano,w sobotę obudził mnie dźwięk telefonu. Szybko odblokowałam ekran i otworzyłam wiadomość od nieznajomego numeru:
"hej.Twoja koleżanka dała mi wczoraj numer do Ciebie więc pomyślałem że skorzystam-masz jakieś plany na dzisiejszy dzień? Justin :)"

Gdy przeczytałam sms'a na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.' może dowiem się o nim czegoś więcej' pomyślałam. Szybko zbiegłam na dół do pokoju rodziców.
-Mamo,mamo!-obudziłam ją.
-Hej słonko.-posłała mi ciepły uśmiech.
-Co dzisiaj robimy?
-Chyba nic, dlaczego pytasz?
-Mogę iść z...-zacięłam się.-...koleżanką gdzieś?-uśmiechnęłam się.
-Oczywiście, tylko zadzwoń jak się dowiesz gdzie idziecie,ok ?
-Dobrze.-wyszłam uradowana. Byłam tylko ciekawa, co miał na myśli pisząc "masz jakieś plany?"
Odpisałam:
"Nie mam. Dlaczego pytasz? ;3 "
po chwili dostałam odpowiedź:
"A wiesz nie mam co robić, może gdzieś wyskoczymy? "
szybko napisałam:
" spoko." - nie zdążyłam jeszcze odłożyć kiedy 'nieznajomy numer' czyli Justin zadzwonił do mnie.
-Halo?-odebrałam niepewnie.
-Cześć. Czyli że mam po ciebie przyjechać czy jak?-powiedział na jednym oddechu.
-N-n-nie wiem.
-Przyjadę, bo nie chce mi się iść, jeśli to ci nie robi różnicy.-zaśmiał się.
-Dobra, ale gdzie i o której będziesz ?
-Nie wiem, gdzieś na pewno. Będę za godzinę ???
-Okej.-przycisnęłam czerwoną słuchawkę.
Szybko ubrałam na siebie ulubiony zestaw : czarną koszulę bez rękawów  w małe krzyże, postrzępione szorty, czarne creepersy. Na czubku głowy zrobiłam coś na podobieństwo koka i na koniec założyłam lenonki. Gotowa zeszłam na dół, napić się przed wyjściem. Zanim zdążyłam cokolwiek nalać do szklanki ktoś zapukał do drzwi. Stał w nich nowo poznany chłopak.
-Hej.-szepnęłam.
-Cześć.
-Wychodzę.-zwróciłam się do mamy siedzącej w pokoju obok na co w odpowiedzi dostałam ciche "pamiętaj, zadzwoń!"

Wyszłam za drzwi a moim oczom ukazał się srebrny sportowy samochód.
-To twoje?
-Tak. Co taka zdziwiona?
-Jesteś bogaty?-zapytałam bezmyślnie.
-Wiesz, ojciec mi kupił na szesnastkę.
-Przepraszam.
-Za co ??-zdziwił się.
-Że zapytałam.
-Nieważne.-machnął ręką.-Wsiadaj.-otworzył mi drzwi.
-Gdzie mnie wieziesz?-zapytałam.
-Nie wiem.-uśmiechnął się niepewnie.-A gdzie chcesz?
-Nie mam pojęcia.
-Mam pomysł.
-Jaki??-byłam cholernie ciekawa, nie ukrywam.
-Zobaczysz.
Potem jechaliśmy w ciszy dobre pół godziny.Nagle on powiedział:
-Dziwnie bym się czuł, jadąc w aucie z nieznajomą osobą.-to co powiedział dla mnie nie miało sensu, ale cóż.-Więc opowiedz mi coś o sobie.
-Tylko co? Nie ma we mnie nic ciekawego.-chłopak zacisnął mocniej ręce na kierownicy i odwrócił na chwilę głowę w moją stronę.
-Gdyby nie było w tobie nic intrygującego-dał nacisk na ostatnie słowo.-czy teraz bym z tobą rozmawiał?
-Nie wiem.-prawdopodobnie  zaczerwieniłam się.
-Wiesz, inne dziewczyny z tej klasy są takie puste.-popatrzył przed siebie.-Ale nie ty.-poczerwieniałam.
-Jestem...hmm...zaszczycona ?-wykrztusiłam.
-Ciekawe dlaczego?-uśmiechnął się złośliwie.-Opowiedz mi o sobie.-powtórzył.
-No to tak...Jestem Ewelina,mam 17 lat, żyję swoim życiem i bla bla bla.-powiedziałam monotonnie po czym zachichotałam.
-Wiesz, że nie o to mi chodziło.
-To co chcesz wiedzieć?
-Czy naprawdę jesteś taka nieśmiała czy udajesz?-po jego pytaniu zakryłam twarz dłońmi.
-Jestem jaka jestem,wstydzę się z tobą przebywać,bo mam przeczucie że według ciebie jestem jakąś idiotką która nigdy nic nie mówi. Po prostu cię "lubię" ok? Jesteś jedyną normalną osobą na tym świecie, no nie licząc Kat....-mówiłam szybko wyrzucając z siebie wszystkie uczucia.
-Popatrz na mnie.-odsłonił moją twarz.-Też. Cię. Lubię. Bardzo.
-Justin, przepraszam.
-Nie. Nie masz za co.
-Nieważne. Teraz ty powiedz mi coś o sobie.
-Nie mogę.
-Dlaczego?
-Bo odejdziesz.
-Skąd to niby wiesz wiesz.?
-Wszystkie odeszły.
-Ja tego nie zrobię. Mów.
-Ale obiecasz?
-Tak.
-No więc do piątych urodzin żyłem normalnie. Gdy miałem sześć lat moja mama umarła. Potem tata nie dawał sobie ze mną rady...Oddał mnie do dziadków.Tam moje życie się zmieniło. Miałem momenty kiedy myślałem że jak się zabije i tak nikt nie zauważy. Wtedy pojawiła się ona. Miała na mnie zły wpływ,ale ja nie zdawałem sobie z tego sprawy. Wciągnęła mnie w narkotyki. Chciałem przestać ale coś nie pozwalało mi tego zrobić. Dziadek nie wytrzymał.Oddał mnie do ojca,a ten do ciotki. I tak się błąkałem po domach. W końcu przyjęła mnie daleka ciocia której nawet nie znałem. Zacząłem pić. Zanim się opamiętałem wywalono mnie ze szkoły. Teraz jestem tutaj.-łzy pojawiły się zarówno w moich jak i jego oczach.
-Boże,nie wiedziałam.
-Błagam nie idź.
-Nie idę. Nigdzie.
-Co?
-To. Chcę ci pomóc.-historia Justina mnie wzruszyła. Ten chłopak miał okropne życie, które ja chciałam naprawić, dlatego postanowiłam zostać. Nie dla jego pięknej twarzy, czy hipnotyzujących oczu. Dla niego samego.

#end.

Podobało się? Dziś trochę dłuższy rozdział i bardziej 'osobisty'. Gdzie Justin zabiera Ewelinę i co z tego wyniknie? Dowiecie się za niedługo. :)


Ola.


poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział drugi : Nie wszystko dobre co się źle kończy

oczami Kat :

Pędziłam pod dom mojej najlepszej przyjaciółki Eweliny by zdążyć pogadać jeszcze przed szkołą. Minęłam znajome domy i zatrzymałam się pod jej drzwiami. Zapukałam.
-O hej! Co tak wcześnie?-otwarła mi przecierająca oczy, jeszcze w piżamie Ewelina.
-Siema słodka. Mam wieści, ważne.-weszłam szybkim krokiem.
-O co chodzi?
-Na górze ci wszystko opowiem,ok ?
-Mhm.-potrząsnęła lekko głową.
Wbiegłyśmy po schodach do jej pokoju.
-Więc?-podniosła brwi.
-Chodzi o to że mamy nowego.-głośno powiedziałam ostatnie słowo. No-we-go.
-I...-grymas pojawił się na jej bladej twarzy.
-I on podobno jest cholernie seksowny.-szepnęłam z ekscytacją.
-Opowiadaj dalej.- ucieszyła się. Wiedziałam że gdy to powiem od razu się zainteresuje.
-On przyszedł z jakiejś szkoły 'elitarnej'. Podobno go wywalili bo narozrabiał...
-Co chcesz przez to powiedzieć?-przestraszyła się.
-Sama nie wiem. Tylko przekazuję dalej.-uśmiechnęła się lekko...

oczami Eweliny :


 Kat już zeszła na dół ubrać buty a ja jeszcze przygotowywałam się do wyjścia. " Narozrabiał.."- słowa Kat rozbrzmiewały mi w uszach. Przyznam, jestem cholernie ciekawska i nie daję łatwo za wygraną. Coś we mnie mówiło że muszę to rozgryźć. Po paru minutach zeszłam na dół.
-Gotowa?
-Tak.-odparłam.-A tak w ogóle to ten nowy kiedy dochodzi do klasy?-zaciekawiłam się.
-Chyba dziś.
-Naprawdę?-nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.Muszę go poznać i dowiedzieć się trochę na jego temat...Oblizałam usta i podeszłam do przyjaciółki, otworzyłam drzwi i udałyśmy się do szkoły.

...

Wbiegłyśmy do sali równo z dzwonkiem i usiadłyśmy w swoich ławkach.
-Witam wszystkich.-powiedziała pani Hudgenss. - Dziś do naszej klasy dochodzi nowy uczeń którego zaraz wam przedstawię. Proszę dobrze się w stosunku do niego zachowywać oraz przyjąć go ciepło pomimo że jest nowy! - oznajmiła. Drzwi sali się otworzyły i wszyscy wstrzymali oddech. Do środka wszedł średniego wzrostu chłopak z brązowymi włosami i karmelowo-złotymi hipnotyzującymi oczami. Był taki...pociągający? Kat miała rację 'cholernie seksowny'.
-Przedstawiam wam Justina. Będzie teraz chodził z wami do klasy.-nie zwróciłam uwagi na to co gadała ta baba, cały czas wpatrując się w nowego chłopaka.-Proszę Justin, zajmij miejsce koło...-pomyślała.- Ewelinki.-wskazała na moją ławkę a ja zamarłam. Chłopak zbliżał się do mnie coraz szybciej aż usiadł na krześle obok mojego.
-Cześć.-uśmiechnął się pokazując swoje idealnie białe zęby.
-Hej...-szepnęłam.
-Justin, a ty- Ewelina zgadłem?- po raz kolejny się uśmiechnął. Poczułam dziwne, ale miłe ukłucie w brzuchu.
-Mhm. Spostrzegawczy jesteś.- zaśmiałam się cicho i spojrzałam na innych. Wszyscy się na nas gapili.
-Co jest?-zapytał ciepło.
-Nic tylko...Wszyscy się na nas patrzą- zaczerwieniłam się.
-Co z tego?- wyprostował się.- Niech się patrzą.-puścił mi oko co wywołało u mnie cichy śmiech.
Na lekcji praktycznie nie uważałam tylko rozmawiałam z Justinem. Wydawał się taki miły i awww...
Gdy tylko rozbrzmiał dzwonek oznaczający przerwę wzięłam potrzebne książki i udałam się w stronę sali od historii, ale dorwała mnie Kat.
-Nooo...Pierwszy dzień...godzina a ty już zarywasz do niego. Mrr- zaśmiała się.
- To naprawdę tak wyglądało?- prawdopodobnie zarumieniłam się.
-Niestety albo raczej stety. Wszyscy myślą że wy..wiesz.
-Że my...Nie nie wiem.- uniosłam brew.
-No że wy kręcicie ze sobą. Poczekaj do trzeciej lekcji. Już cała szkoła będzie o tym plotkować.
-Co? Nie wiesz że o mnie szarej myszce nie plotkują?
-Ale zaczną. Wiem co mówię.
Kolejne godziny mijały podobnie jak pierwsza. Kat miała rację. Gdy tylko wychodziłam z sali wszyscy patrzyli na mnie jak na jakiegoś popaprańca i szeptali do siebie. Dziwnie się z tym czułam. Jedyne co się dla mnie liczyło to żeby wreszcie stąd wyjść...

#end


Drugi napisałam wcześniej niż zaplanowałam ale cóż, im wcześniej tym lepiej. Zdaję sobie sprawę że początkowe rozdziały są:
-nudne
-krótkie
Ale to jak już pisałam początek. Będzie ciekawiej. A skąd takie 'nie na temat' tytuły rozdziałów? sama nie wiem :)

Ola

niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział pierwszy : zwykły wieczór z życia zwykłej dziewczyny

oczami Eweliny:

Mijało południe, wszyscy już pewnie wyszli na jakąś imprezę, a ja nadal tkwię w domu...-pomyślałam głośno.- Zadzwonię do Kat...- o wilku mowa, bo właśnie zawibrował mój iPhone a na ekranie pojawiło się jej zdjęcie.
-Hej skarbie.-krzyknęła wesoło gdy tylko odebrałam.
-Cześć.-powiedziałam monotonnie
-Co się stało?-domyślałam się że jej twarz zbladła.
-Nic, po prostu nie mogę się nigdzie urwać i wygląda na to że cały dzień spędzę w chacie.-mruknęłam.
-Hej,zawsze mogę do Ciebie wpaść!-oznajmiła.
-Hmm, w sumie...masz rację. Do zobaczenia u mnie.- zachichotałam po czym zakończyłam rozmowę.
Szczęśliwa usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Leciała jakaś denna telenowela i nagle mnie olśniło. Za tydzień miał się odbyć bal w szkole a ja wciąż nie miałam partnera. Moje rozterki przerwało mocne pukanie do drzwi. Kat...
-Witam,słońce.-przytuliła mnie, nawet nie przekraczając progu.-Jest ktoś u ciebie?
-Nie, ale rodzice będą za godzinie a Mary jest na urodzinach koleżanki.
-No to mamy cały dom dla siebie.-posłała mi złośliwy uśmiech i dodała- na godzinę..
-To..hmm..co robimy?
-Boże Ewel, co to w ogóle za pytanie?!-oburzyła się.-A swoją drogą masz jakąś wódeczkę ?
-Z tego co się orientuję to tylko zgrzewkę piwa.-uśmiechnęłam się.
-Otwieraj.-posłuchałam jej i rzuciłam jej jedną puszkę. Wieczór zapowiadał się wspaniale...
Wypiłyśmy po dwie puszki. Byłyśmy lekko rozkojarzone, ale nie można było powiedzieć o kacu.
Nawet nie zorientowałyśmy się że minęło już sporo czasu,dopóki ktoś a raczej mój tata nie przekręcił kluczy w drzwiach.
-Kurwa.-wykrztusiłam cicho.
Tata stanął przed nami jak wryty i upuścił klucze.
-Dziewczęta?! Co to ma do jasnej cholery znaczyć ?! Ewelino?!-posłał mi wrogie spojrzenie co oznaczało poważną rozmowę gdy Kat tylko wyjdzie.
-Ale tato, to nie tak...
-A jak młoda damo? Kiedy twoja koleżanka...-zerknął na Kat- wyjdzie będziemy musieli porozmawiać! Poważnie.
-Carl, co się stało ? - moja mama weszła do domu.
-To się stało Anno. To. Się. Stało.- wskazał na nas.
-To czyli co??-mama mrugnęła do mnie,mówiąc że będzie okej. Utrzymywałam z nią świetny kontakt byłyśmy jak przyjaciółki. Zawsze mogłam na nią liczyć.
-Kochanie czy ty naprawdę nie widzisz że nasza córka właśnie spożywa alkohol ??! Ona jest jeszcze nieletnia.-zagrzmiał.
-Carl, one są prawie dorosłe.
-Prawie.-powtórzył.
-Słuchaj, jestem jej matką i jeżeli jej pozwalam to znaczy że może pić piwo. A ja jej pozwalam.-syknęła na męża.
-Wiem ale to nieodpowiedzialne.
-Wiesz co może podnieś z ziemi klucze i idź się położyć, okej ??- ojciec wypełnił jej polecenie i odszedł.
-Dziękuje Pani. Uratowała mi pani dupę.-powiedziała Kat nie zważając na swój język.
-Nie ma za co. Jakby co jestem na górze.- zaśmiała się, puściła nam oko i weszła po schodach.
-Kocham twoją mamę.-szepnęła mi do ucha Kat.
-Ja też ją kocham.- odparłam. Byłam szczęśliwa że mogę mieć tak cudowną matkę...

#end


Jak wrażenia po pierwszym rozdziale?? Podoba się? Wiem, na początku może być nudno ale to przecież początek xD

Ola.

Powitanie :)

Zwą mnie Ola, mam 14 lat. Lubię zamknąć się w pokoju i słuchać muzyki, dlatego wiele osób nazywa mnie odludkiem ;) Uwielbiam modę i pomimo swojego wieku grywam czasem na stardoll.com
Jestem dość nieśmiała i nieufna przez co mam małą garstkę przyjaciół. Zamknięta w sobie dziewczyna. Żyję by marzyć - marzę by żyć. Mieszkam w Krakowie, a w zasadzie na jego obrzeżach. Kocham deszcz i śnieg :D Często czytam różne fan fiction i właśnie z tego powodu zrobiłam tego bloga - by wreszcie napisać własne opowiadanie. Na samym początku mówię że rozdziały nie będą się pojawiać codziennie, tylko 2-3 razy w tygodniu ponieważ zbliża się koniec roku,wystawianie ocen więc i nauki przybywa :(

Pozdrawiam